No dobra, nie jeden dzień a zaledwie jeden wieczór. Jeszcze dokładniej zaledwie cztery godziny. Sytuacji kilka, było więcej ale nie aż tak efektowne więc się powstrzymałem. Z drugiej strony nie chciało mi się robić filmików dla każdej z sytuacji osobno, dlatego wrzuciłem w jedną kompilację. Jeśli macie wyłączone adnotacje w filmach na youtube, to polecam włączyć.
Sytuacja, która nie ukrywam trochę przeraża. Jechaliśmy z kursantką na lotnisko w Czyżynach. Na ul. Meissnera, zbliżając się do przejścia dla pieszych, zatrzymałem się w celu przepuszczenia pieszych przez jezdnię. Po zatrzymaniu nagle ominął nas samochód. Dobrze że piesi nie zdążyli jeszcze wejść na przejście.
Omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszym. 10 pkt karnych i 500 pln mandatu.
I jeszcze jeden temat rzeka w dni dzisiejszym. Wyprzedzanie bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. To jakiś dramat jest. W ciągu zaledwie czterech godzin jazd w dniu wczorajszym kilka przypadków. Wybrałem tylko trzy najlepiej widoczne. Piesi strzeżcie się bo nawet na przejściu dla pieszych nie możecie się czuć bezpieczni.
Zazwyczaj najlepsze jest tłumaczenie takiej osoby, która zostanie przez Policję zatrzymana. Ale nikogo nie wyprzedzałem/-dzałam. Przecież jechałem swoim pasem a tamtym pasem jechał inny samochód a ja nie zmieniałem pasa ruchu.
No to jeżeli ktoś ma jeszcze z tym problem ale wstydzi się przyznać. Pamiętajcie. Że zmiana pasa ruchu to zupełnie inny manewr niż wyprzedzanie i nie mają ze sobą nic wspólnego. Owszem czasem żeby kogoś wyprzedzić wcześniej trzeba zmienić pas ruchu, ale....
Wyprzedzanie to przejeżdżanie obok innego uczestnika ruchu, poruszającego się w tym samym kierunku.
No i gdzie tutaj coś pisze o zmianie pasa ruchu? Jeżeli jedziemy sowim pasem szybciej od pojazdu poruszającego się pasem obok to właśnie wykonujemy manewr wyprzedzania, który to jest zabroniony na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim.
Znowu i znowu to samo. Wyprzedzanie bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. Najbardziej jednak szokujący jest fakt, że manewr ten wykonuje kolejny "zawodowy" kierowca i to w dodatku kierowca karetki pogotowia. Pełen serwis, od spowodowania wypadku po transport do szpitala. Ręce opadają do samej ziemi. Żeby było jeszcze weselej, kierowca zapomniał wyłączyć szperacz który dość mocno dawał po oczach kierowców.
Kolejny film z weekendu. Ostatnio środowiska rowerowe twardo walczą o swoje prawa. Niby dobrze, osobiście nie mam nic przeciwko rowerzystom w pełnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Znaczy takim którzy jeżdżą zgodnie z przepisami, rozważnie i bezpiecznie. Problem w tym, że zazwyczaj pod skrzydłami tych środowisk walczą rowerowi faszyści którzy żądają albo całkowitego zakazu jazdy samochodem na rzecz obowiązkowej jazdy rowerem albo w trochę łagodniejszej wersji domagają się respektowania ich praw oraz nadawania im kolejnych przywilejów ale bez żadnych restrykcji w przypadku łamania prawa przez nich. A prawo przez rowerzystów jest nagminnie łamane. Rowerzystów jadących zgodnie z przepisami, wliczając w to prawidłowe oświetlenie, można policzyć na palcach jednej dłoni.
Nie boję nazywać się tych ludzi rowerowymi faszystami, ponieważ dokładnie tak się zachowują. Głośno krzyczą o nadanie im praw oraz o respektowanie tych praw a potem jak gdyby nigdy nic wpadają na przejście dla pieszych przed ruszający samochód mając pretensje i żądając aby instruktor L przeczytał przepisy. Jazda na czerwonym świetle, jazda po chodniku i rozpychanie pieszych to codzienna rzeczywistość w Krakowie. Niech rzuci we mnie kamieniem rowerzysta który nawet raz nie złamał żadnego przepisu. Pogratuluję mu.
Tutaj co prawda aż tak drastycznych scen nie ma, wąska osiedlowa dróżka, starszy pan nie spieszący się nigdzie. Ale jednak rowerzysta, i to taki który ma w poważaniu przepisy. Niby sygnalizuje skręt, ale.... no dobra, zobaczcie sami.
Nie tak dawno pokazałem Wam co robią ludzie byleby tylko być przed samochodem nauki jazdy. Dziś kolejny przykład. Podręcznikowy wręcz przykład wymuszenia pierwszeństwa. Swoją drogą to jest interesujące. Osobiście bałbym się wykonywać tego typu manewry przed samochodem którym kieruje osoba dopiero ucząca się jeździć. No chyba że instruktorzy nauki jazdy cieszą się aż tak ogromnym zaufaniem... Śmiem wątpić. Skrzyżowanie ul. Prandoty i Rakowickiej.
W programie kursu na prawo jazdy, obowiązkowa jest jazda z kursantem na odcinku co najmniej 50 km w obszarze niezabudowanym lub po drogach o podwyższonej dopuszczalnej prędkości. Zazwyczaj bierze się na taką wycieczkę kursanta gdzieś zaraz na początku kursu, aby oswoił się z samochodem, nauczył trzymać swojego pasa i nauczył patrzeć na znaki, bo za miastem jest ich po prostu mniej.
Osobiście swoich kursantów zabieram w rejon Skały. Fajna przyjemna i spokojna droga, bez większych skrzyżowań i z teoretycznie lokalnym ruchem. W ostatnią niedzielę ruch najwyraźniej nie był lokalny a to co zarejestrowała kamera, przyprawia o ból głowy.
Ja wiem, że pisanie o ułańskiej fantazji Polaków, o brawurze, o nieposzanowaniu przepisów to głos wołającego na puszczy, ale czy naprawdę tak ciężko jest poczekać 30-40 sekund i wyprzedzić prawidłowo jadący pojazd w miejscu gdzie to jest dozwolone? Zwłaszcza, że tym pojazdem jest samochód nauki jazdy, choćby chciał to i tak nie pojedzie szybciej. Nie bardzo rozumiem czego oczekują ludzie, że instruktor będzie uczył kursanta jak łamać przepisy i mieć w głębokim poważaniu ograniczenia prędkości? Pod tym względem wykazał się bardzo miły pan który pozdrowił nas trąbieniem i wymachiwaniem pięścią podczas wyprzedzania na przejściu dla pieszych tuż za autobusem. Zresztą zobaczcie sami.
Film nagrany w jedną godzinę.
Policzcie sobie sami ile gmina Skała zarobiła by na tych kierowcach: Niestosowanie się do znaku P-4 "linia podwójna ciągła" - 5 pkt - 200 pln Wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i bezpośrednio przed nimi - 10 pkt - 200 pln
Trzy dni temu zakupiłem sobie do eLki kamerę. Rejestrator jazdy, dokładniej rzecz ujmując. Niby nic, a ciekawe rzeczy można nagrać. W przypadku wątpliwej kolizji zawsze jakiś tam dowód w sprawie, czasem może jakiś kursant będzie chciał sobie w domu obejrzeć swoją jazdę, a czasem można nagrać takie zdarzenie jak poniżej.
Jechaliśmy Alejami w stronę Podgórza. Minęliśmy Nowy Kleparz, zbliżając się do ul. Śląskiej. W tym miejscu znajduje się jedno z najniebezpieczniejszych przejść dla pieszych. Ostatnio zostało ono przebudowane i wypadków powinno być mniej, ale czy będzie? Trudno orzec patrząc na to co wyprawiają kierowcy.
Z prawej kierowca MPK postanowił zatrzymać się przed przejściem dla pieszych. Moja kursantka, albo nie zauważyła tego manewru albo nie zauważyła w ogóle przejścia dla pieszych i nie planowała się zatrzymać. Zdarza się, dopiero się uczy, w tym rola instruktora żeby zareagował i wytłumaczył co jest nie tak. Oczywiście wcisnąłem hamulec w podłogę i zatrzymałem samochód przed przejściem, tłumacząc kursantce co zrobiła źle. Piesza z lewej strony zaczęła wchodzić na przejście po czym gwałtownie się cofa przed rozpędzonym samochodem terenowym. Niestety nocna pora filmowania nie pozwoliła uwiecznić nr rejestracyjnego.
Drodzy kierowcy. Jedno z najniebezpieczniejszych zachowań na drodze. Art 26 pkt 3. Kierującemu pojazdem zabrania się: omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. Pieszy który wszedł na przejście w takiej sytuacji nie ma kompletnie żadnych szans z samochodem.
Powyższe wykroczenie zagrożone jest najwyższym możliwym obecnie mandatem - 500 pln oraz maksymalną ilością punktów karnych - 10
Policja w takich sytuacjach nie słucha żadnych tłumaczeń, nie ma żadnych dyskusji ani możliwości obniżenia mandatu.
Najgorsze jest to, że nie jest to odosobniony przypadek. Wystarczy obejrzeć "Jedź bezpiecznie" w TVP Kraków. Włosy się jeżą.