czwartek, 31 stycznia 2013

Styczeń - statystyki

Nowy cykl wpisów. Siedzę, bo nie ma jazd więc postanowiłem trochę podsumować jeden miesiąc. Praca instruktora nauki jazdy kategorii B w liczbach:

Ilość dni pracy 18
Ilość kursantów 9
Ilość godzin "okienek" 6
Suma godzin 76
Suma kilometrów 1263
Średnia km/godzinę jazdy 16,62
Średnia km/kursanta 140,33
Średnia km/spotkanie 33,24
Średnia km/dzień 70,17

Statystyka to jest śmieszna nauka. Jeżeli facet wychodzi wieczorem z psem na spacer to statystycznie każdy z nich ma po trzy nogi. I tak też należy traktować te statystyki. Przy założeniu że jeżdżę 4 godziny dziennie a w co drugi weekend po 12 godzin w sobotę i 8 w niedzielę powyższe zestawienie należy traktować jedynie orientacyjnie. Natomiast km starałem się notować rzetelnie. Jeżeli będę miał czas i samozaparcie opublikuję statystyki za każdy nadchodzący miesiąc a na koniec roku zrobię zbiorcze zestawienie.

Warunki drogowe w Krakowie

Dziś za oknem świeciło słońce, co prawda ostro powiewał wiatr ale ogólnie pogoda bardzo przyjemna. Asfalt miejscami już suchy, warunki drogowe całkiem niezłe. Śnieg topnieje, co prawda razem z asfaltem ale kto by się tam przejmował. A jeszcze parę dni temu było tak jak na filmie. Skręcaliśmy z niezbyt dużą prędkością, bez gazu i bez hamowania w zakręcie. Skończyło się chwilowym tańcem. Udało się w odpowiednim momencie wyrwać kierownicę kursantce i szybko skontrować bo mogło być nieciekawie.


P.S. Tak wiem, wjechaliśmy na żółtym świetle, jednak w takich warunkach hamowanie mogło się skończyć nieciekawie.

wtorek, 29 stycznia 2013

Nastały ciężkie czasy dla branży

19 stycznia weszły w życie przepisy regulujące egzaminy na prawo jazdy. Tego dnia weszły również w życie przepisy regulujące zmiany w całym procesie zdobywania tego dokumentu. Wszystko zaczyna się teraz w okienku urzędnika w Starostwie właściwym dla miejsca zamieszkania przyszłego kursanta. Nowe kursy, nowe zasady, nowe egzaminy. Skutki tych wszystkich gwałtownych zmian można zaobserwować we wszystkich mediach. Nagłówki krzyczą o masakrycznie niskiej zdawalności na poziomie 0 - 15% z egzaminów teoretycznych. Jak tak dalej pójdzie to za kilka miesięcy egzaminatorzy nie będą mieli kogo egzaminować.

Niestety te wszystkie przepisy mają też drugie dno o którym mówi się mało albo nawet wcale. Na chwilę obecną można mówić o poważnym kryzysie w branży nauki jazdy. Miesiące zimowe podobno zawsze były gorsze od letnich ale tak źle nie było ponoć od bardzo dawna. W zeszłym tygodniu na nowym kursie na zajęciach teoretycznych pojawiła się jedna osoba, wczoraj nie przyszedł nikt. Rzecznicy Starostw mówią wprost że prawie nikt nie pojawia się w celu utworzenia Profilu Kandydata na Kierowcę. Totalny zastój i paraliż. Z jednej strony rynek przez ostatnie dwa lata wysycił się ponad normę, wszyscy chcieli zdążyć przed zmianami, więc kto mógł to starał się zrobić prawko w zeszłym roku, z drugiej strony brak nowych osób które prawdopodobnie przerażone doniesieniami prasowymi po prostu boją się zgłaszać na kursy i wolą przeczekać ten burzliwy okres do czasu, aż sytuacja się unormuje a zdawalność wzrośnie.

Jak to się przekłada na praktyczną część szkolenia? Do tej pory miałem zawsze przy sobie 5-6 kart kursantów, obecnie mam dwie z czego obie powoli kończą już kurs. Kilku moich kolegów pożegnało się już z pracą, inni którzy jeździli codziennie po 10-12 godzin teraz pracują po 2-4 godziny. Osobiście jeździłem 5 razy w tygodniu po 4 godziny, obecnie mam rozpisane dwa dni po dwie godziny, w weekendy które jeździłem soboty były rozpisane po 12 godzin a niedziele po 8, poprzedni weekend miałem po 4 godziny dziennie, na kolejny raczej już nie liczę. Nadchodzące da miesiące będą bardzo bardzo złe. O ile duże OSK jakoś to przetrwają, robiąc zapewne redukcje w zatrudnieniu i tnąc koszty, o tyle dla wielu małych jednoosobowych firm nadchodzące miesiące okażą się katastrofalne. Dodatkowo zmiany przepisów przełożą się bezpośrednio na wzrost cen kursów, nowe technologie, nowe oprogramowanie, itd. Małe ośrodki które już teraz prowadziły kursy na granicy opłacalności nie będą mogły sobie pozwolić na podniesienie cen.

Jeśli ktoś planuje robić prawo jazdy, to teraz jest najlepszy czas. Ceny jeszcze nie wzrosły, z nowych egzaminów raczej i tak już się Państwo nie wycofa, natomiast nie będzie żadnych problemów z terminami jazd, tak jak to miało miejsce do tej pory, gdy kursanci czekali nawet miesiąc na pierwszą jazdę po ukończeniu zajęć teoretycznych. Na chwilę obecną jeżeli ktoś chce dokupić dodatkowe godziny to dostanie termin jeszcze tego samego dnia.

Oby do wiosny, ludzie i tak będą musieli robić prawa jazdy, więc teraz póki co jest czas na złapanie oddechu po szaleńczym tempie prowadzenia szkoleń w okresie wakacyjnym. Osobiście trochę się martwię brakiem zarobku, z drugiej strony wreszcie będę miał trochę wolnych popołudni i czasu na zrobienie rzeczy których dawno już nie robiłem.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Błędne oznakowanie dróg w Krakowie

W Krakowie tak jak i w całym kraju drogowcom/zarządcom dróg zdarzają się potknięcia. Każdy może popełniać błędy, w końcu człowiek jest tylko człowiekiem. Niestety za błędy innych bardzo często płacą kierowcy. Złe oznakowanie wykorzystywane jest przez Policję lub Straż Miejską do polowania na ludzi którzy zostali wprowadzeni w błąd przez znaki, lub nie stosują się do oznakowania które jest zupełnie bez sensu.

Dzisiaj trzy takie miejsca w Krakowie.

1. Aleja 29 listopada. Kuriozalny przykład tego, że zarządca drogi sam nie wie jaka prędkość obowiązuje na odcinku jego drogi a znaki ustawia ot tak sobie, bo podobno mają być. Jadąc od strony Warszawy zbliżając się do wiaduktu ustawione są dwa znaki ograniczające prędkość do 70 km/h. Niestety zarządca drogi ustawił je tak niefortunnie, że oba znajdują się PRZED skrzyżowaniem. Skrzyżowania odwołują znaki zakazu, więc pomimo najszczerszych chęci zarządcy na wiadukcie i tak wolno jechać tylko 50 km/h. Co więcej zarządca drogi albo nie zna definicji skrzyżowania, albo nie wie o powyższej zasadzie, albo po prostu zapomniał o tym skrzyżowaniu, co potwierdza ustawieniem znaku ograniczającego prędkość do 50 km/h po zjeździe z wiaduktu. Totalny bezsens i marnowanie pieniędzy na dodatkowe niepotrzebne znaki.

2. Ul. Wielicka. Tutaj zarządca drogi wykazał się zupełną ignorancją obowiązujących przepisów. Najpierw ustawienie ograniczenia prędkości za fotoradarem, w dodatku w miejscu które w żaden sposób nie wymaga ograniczenia prędkości. A następnie próba podniesienia dozwolonej prędkości poprzez znak odwołujący niższe ograniczenie prędkości. Niby wiadomo o co chodzi zarządcy drogi, jednak jest to niezgodne z przepisami. Nie można w obszarze zabudowanym podnieść dozwolonej prędkości poprzez odwołanie ograniczenia do 50 km/h. W obszarze zabudowanym prędkość domyślna wynosi 50 km/h. No chyba, że chodzi o podniesienie prędkości tylko do 60 km/h i tylko w nocy na tym odcinku. Ale czy nie uważacie że to zupełny bezsens?

3. Ul. Zdrowa. Ustawienie znaku ograniczenia prędkości przed skrzyżowaniem, powoduje, iż na najbliższym progu zwalniającym dla którego to ograniczenie zostało ustanowione, dozwolona prędkość wynosi do 50 km/h

Jak macie inne tego typu miejsca, dajcie znać. Zrobimy galerię.


sobota, 26 stycznia 2013

Na skróty

Człowiek od zawsze miał zdolność do lenistwa. Do znajdywania krótszych dróg. Wszak od tego zależało np to czy towary sprowadzane z odległych lądów się zepsują czy nie. Potrzeba matką wynalazku i za taki wynalazek można uznać również wszelkiego rodzaju skróty. Skróty myślowe zęby nie trzeba było dużo mówić, skróty lektur żeby nie trzeba było dużo czytać no i skróty drogowe żeby nie trzeba było dużo jechać. Ale wszytko ma swoje granice. Zbyt duży skrót myślowy prowadzi do nieporozumienia, zbyt duży skrót lektury prowadzi do pominięcia ważnych motywów, itd. Ale jak zaklasyfikować skrót drogowy wynaleziony przez jednego z kierowców? Zignorowanie znaku nakazu skrętu, dwie ciągłe linie i jazda pod prąd... Czy w tej sytuacji można jeszcze w ogóle mówić o skrócie? Czy raczej o zwykłym cwaniactwie i chamstwie? Mnie się spieszy więc pojadę tak bo jest szybciej i dzięki temu jestem super gość i świetny kierowca. Wykazałem się inwencją, pomysłowością i sprytem. A reszta lamusów niech stoi w korkach i przestrzega przepisów. A gdyby ktoś nadjechał i chciał skręcić w lewo? A co mnie to, niech czeka. Mnie się bardziej spieszy.